07. Lato

Noc krótka, jak pyknięcie – nie kończy się z brzaskiem!
Słychać pieśń bez melodii, do wtóru z kogutem,
Jak dwa bratanki, chociaż każdy swoją nutę
Rozkoszy chce pointować innym szczęścia wrzaskiem.

Tuż obok fale toczą odwieczny bój z piaskiem,
Dzieciaki w nich się babrzą – z ubranek wyplute,
Zamki łapkami rzeźbią, jak stolarskim dłutem,
Słońce rumieńce wlewa na ich buźki dziarskie.

I tak trwają na krosnach beztroski rozpięci,
Rozciągnięci między czerwcami – wrześniami,
Szczęśliwi, jak dwa ciała na sianie w stodole.

Bardzo dobrze, że właśnie tak się ten świat kręci
I pozwala nie walczyć nam ze słabościami.
Wszak dwa miesiące można nie myśleć o szkole.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *