Läckberg Camilla – Złota klatka

Autorka sagi o policjantach z miasteczka Fjällbacka, po niezbyt udanej dziesiątej części sagi, „Czarownica” postanowiła zrezygnować z klasycznego kryminału i dla odmiany spróbować swoich sił w innych gatunkach literackich. Książka jest zakwalifikowana jako thriller psychologiczny, niestety niezbyt trafnie. Jeżeli ktoś się nastawiał na mocniejsze wrażenia, będzie niewątpliwie zawiedziony. Powieść trudno jednoznacznie zaszufladkować. Dostajemy zatem zbitek różnych gatunków, takich jak: literatura obyczajowa, erotyczna, czy też romans ze wstawkami elementów kryminalnych, od których zaczyna się powieść i ci, którzy nie czytają opisów reklamowych, w połączeniu z nazwiskiem autorki, mogliby przypuszczać, że zaraz rozpocznie się śledztwo.

Kompozycyjne książka została podzielona na trzy przeplatające się okresy czasowe. Obecny – najbardziej obszerny, rozgrywający się w przeciągu kilku lat, rok 2001, kiedy poznaje się para głównych bohaterów, czyli Jack i Faye, której oczami w tym etapie poznajemy wydarzenia oraz trzeci, najstarszy okres, lata dzieciństwa Faye.

Pomimo, że na pewno nie będzie to moja ulubiona pozycja w księgozbiorze autorstwa Läckberg, a nawet przypuszczam, że także wielu sympatyków jej kryminalnej sagi, to nie należy Złotej klatki od razu skreślać. Książka ma swoje słabsze i mocniejsze momenty. Do lepszych stron na pewno można zaliczyć zaskakujące zakończenie, nagromadzenie emocji, których czytelnik może doznać podczas czytania  jednego z wątków, poza tym akcja jest dość zgrabnie prowadzona i po prostu łatwo się czyta. Kolejnym plusem jest dawkowanie emocji. Być może jest to element niezauważalny, na który czytelnik raczej nie zwraca uwagi, ale można tutaj wyczuć momenty napięcia i rozluźnienia. Minusów zauważamy niestety więcej. Chociaż książka nie jest nudna, nie jest także zaskakująca. Dostajemy za to dawkę przewidywalnych sytuacji, które nastąpią w krótszym lub dłuższym czasookresie. Można powiedzieć, że scenariusz jest sztampowy, przypominający nieco amerykańskie filmy familijne o podwórkowej drużynie baseballowej, złożonej z nieudaczników lub wyrzutków, która na końcu zdobywa puchar. Do tego nieudolnie przedstawiony świat wielkiego biznesu.

Postaci mocno przerysowane, szczególnie pierwszoplanowa para. Człowiek zarabiający miliony, nie czyni podstawowych zabezpieczeń swojego interesu. Zastanawiające są natomiast metamorfozy, które przez całą powieść kształtują Faye. Postać jest zlepkiem przeróżnych charakterów i postaw, w różnych etapach swojego życia, kształtowanych przez jej najbliższe otoczenie.

Autorka wprowadza wątek niskiej próby hakerstwa komputerowego. Jednak w przeciwieństwie np. do Millenium, wydaje się on w miarę prawdopodobny. Kilkukrotnie obserwujemy sceny erotyczne. Nie stanowią one jednak próby wysokich lotów. Przez całą powieść przewija się kilka miniwątków kryminalnych. Szczególnie w ostatnim z nich można odkryć, że napisany został przez uznaną autorkę kryminałów. Niektóre zbrodnie są tylko opisane tak, że się wydarzyły, ale nie pociągnęły za sobą żadnych konsekwencji. Ani dla sprawcy, ani nie toczy się śledztwo, ani nic. Wydarzenie, jak każde inne. Jakby ktoś śmieci wyrzucił.

Podsumowując, nie można uznać ucieczki jednej z mistrzyń kryminału w kierunku innych gatunków za udaną. Powieść jak najbardziej przeciętna, której jednym z największych atutów jest nazwisko autora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *