05. List do R. R.

Dźwięk gitar włosy Twoje poruszał,
Pośród nich serce mocniej mogło drżeć,
Wszakże świat skazał Ciebie na bluesa,
A blues w podzięce Cię skazał na śmierć.

Dlaczego Boże mu dałeś żyły?
Jak wilczy bilet na ten chory świat.
Ogromny talent i ludzkie siły;
Na wątłej nóżce wyrósł ciężki kwiat.

Byłeś jedyną, własną osobą,
Na przekór wszystkim Twoje nogi szły,
Nawet odchodząc zostałeś sobą
I już nie znajdziesz takiego jak Ty…

… i teraz czasem jeszcze Cię widzę,
Trzęsiesz się z bólu, jak jedna ze strun,
Tak wrak człowieka – legenda Riedel,
Na scenie kona – niesiony przez tłum.

Te psy cholerne szczekają w głowie,
Wredne robaki się wdarły do żył,
Z ciała powoli odchodzi człowiek,
Reszta zostaje i opada z sił.

Powiedz mi proszę, powiedz po cichu,
Jak może wolność zamieszkać wśród nas,
Dlaczego milczysz? – cholera Rychu…
Już jest tak późno… szlag trafił ten czas!

Klisza się toczy na bocznym torze,
Ty wiesz najlepiej, jak trudno jest wstać,
Ale gdzie byłeś niedobry Boże,
Gdy zamiast dawać Richard zaczął brać???

Byłeś jedyną, własną osobą,
Na przekór wszystkim Twoje nogi szły,
Nawet odchodząc zostałeś sobą
I już nie znajdziesz takiego jak Ty…

2012-02-07

04. Drzewo

Pamięci JE. ks. Franciszkowi kard. Macharskiemu

 

Uparte stoi na stopie korzeni,

Nie ruszy w prawo, nie pójdzie na lewo,

Wiernie pilnuje Ojczyzny i Ziemi,

To mocne, stare, rozłożyste drzewo.

 

Jego gałęzie, jak ramiona matki

Dadzą schronienie, gdy przyjdzie potrzeba,

Rozpędzą chmury płynące, jak statki,

Otulą duszę i przychylą nieba.

 

A gdy powietrza zbuntowane wojsko

Atak wypuści, jak grzechów potwory,

W jego półcieniu stać możesz beztrosko,

Bo cię uchroni brązowa pierś z kory.

 

A kiedy pożar zagości na niebie,

Zastępy liści powstaną w szeregu,

Niby sutanną obejmą cię cieniem,

Byś mógł odpocząć malutki człowieku.

 

Posłuchaj serca, które wewnątrz bije,

Do pnia wyszeptaj modlitwy i grzechy,

W pokorze pochyl przed nim swoją szyję,

Byś mógł zrozumieć, że odchodzisz lepszy.

 

I przychodzili, słuchali, prosili,

Czując w nim rękę ojcowską, bezpieczną,

Aż dnia pewnego, jak zawsze przybyli,

A wierne drzewo znienacka odeszło…

 

Na jego miejscu wyrosło cherlawe,

Słabe, pokorne, jak w pokutnym worze

I słychać tylko cichy ludzi lament;

Czemu zabrałeś na Go Panie Boże?!

 

2012-05-29

03. Jarzębiaki (Euro 2012)

                        Tekst zawiera lokowanie produktu!

 

Ci piękni ludzie z gnojem na baciokach,

Z wygiętym w pałąk od roli szkieletem,

W remizie grane wiejskie karaoke

Od dawna zwykli nazywać bankietem.

 

Nabożni ludzie z różańcem na szyi,

Na ścianach mają portret Matki Boskiej,

Choć w Watykanie w życiu swym nie byli,

Wierzą, że leży w kujawsko-pomorskim.

 

Gdy się spotkali pobożni z pięknymi,

Zjednani wiarą, pomysłem i gustem,

Tęcza perspektyw rozkwitła nad nimi,

Więc rządzić mogli jarmarcznym odpustem.

 

Dosyć już mieli naszej czystej wódki,

Wszak czystą pije Polak byle jaki,

A Europejczyk to człek przecież rzutki

I za pazuchą chowa jarzębiaki.

 

Jarzębiak dobry, jak w Tennessee whisky,

Nawet bez lodu do gardeł nam leci,

Do tego słoik z napisem Pudliszki

I mają czego zazdrościć sąsiedzi.

 

 

Sąsiedzi jednak mieli marne gusta

I dziwną modę przywieźli z oddali,

Gdy w jarzębiaku zamoczyli usta

Przełknęli i    wy…

wy…

wyyyyy…

wyśmiali!

 

2012-05-28

02. Obserwatorzy

 

Jak manekiny siedzimy na łące,

Gdzie trawy tańczą, podniecone wiatrem,

Z góry z pogardą patrzy na nas słońce,

Bo w żywych ciałach widzi dusze martwe.

 

Przecież nie wzruszą nas te marne chmury,

Lekkie jak pierze, czyste jak dziewica

I nikt przekleństwa nie wyśle do góry,

Póki nie spadnie na nas nawałnica.

 

Patrzymy za to na sprawy przyziemne,

Ale z dystansem wszelkim do wszystkiego,

Więc nie wnikamy, czy muchom przyjemnie,

Gdy spożywają obok coś czarnego.

 

W oddali miasto stoi jak skazaniec,

A w jego żyłach fontanny i ścieki,

Ratusz pierś pręży, jak dorodny samiec

I smutek sieje dom starczej opieki.

 

Zadbana rzeźnia skrywa tajemnice,

(W zamkniętej księdze – zamknięte są krzyki)

W niej rzeźnik rano zjada jajecznice,

Potem inwentarz przerabia na szynki.

 

A za plebanią zawstydzony kościół,

Jakby już przestał śmierdzieć dobrobytem,

W niezgodzie z sobą Pana Boga prosi,

By lud obdarzył nieszczęścia profitem.

 

Pociąg turkoce po stalowych szynach,

Samolot leci nie wieszcząc wypadku,

Matka do szkoły odprowadza syna,

Urząd oblicza podatek od spadku.

 

A my siedzimy beztrosko na łące,

Nieważcy niby powietrze nad kładką

Ignorujemy myśli nas bolące

I scyzorykiem obieramy jabłko.

 

Choć moglibyśmy zabić prezydenta,

Albo obcym wojskom salutować,

Wolimy leżeć, jak opowieść drętwa,

Bo przecież łatwiej jest nam obserwować…

 

2012-03-02

01. Przecież mi wolno…

Tyle sklepów dookoła,

W każdym ładne ekspedientki,

Towar z półek na mnie woła,

Bym go szybko wziął do ręki.

 

A ja przechodzę obok niewzruszony,

Idę do sklepu, gdzie brudno i drogo,

Gdzie oszukuje kasjer przepocony,

Bo przecież mi wolno!

 

Tylu mamy polityków

Ożenionych, wykształconych,

Zdolnych Polskę zdjąć ze stryków,

Rzutko pognać w światłe strony.

 

A ja głosuję wciąż na najgorszego,

Którego żadna nie chce zostać żoną,

Który nie wróży Polsce nic dobrego,

Lecz przecież mi wolno!

 

Tyle zdolnych piosenkarek

Wyśpiewuje piękne pieśni,

Głosem takim, że kanarek

O nim nigdy nawet nie śnił.

 

A przy mnie płyty ich leżą odłogiem,

Całymi dniami słucham disco polo,

Wiem, że muzyką „to” nazwać nie mogę,

Lecz przecież mi wolno!

 

W pięknych wierszach tego świata

Kopulują metafory,

Hamlet w Danii, Konrad w Dziadach

Wypełniają nam wieczory.

 

A wy czytacie tą klęskę na tarczy,

Myśl głębszą wskrzesić do życia niezdolną,

Którą napisał niejaki Ślusarczyk,

Lecz przecież Wam wolno…

 

2011-12-16