foto1
foto1
foto1
foto1
foto1



Szeregowy

Z czym pójdzie na wojnę szeregowy głupiec,
Gdy sił nawet nie ma, aby od niej uciec?
Tarczę mu ukradli, połamali zbroję
I duszę waleczną wciąż straszą pokojem.
On zamiast orderów pozbierał idee,
By nie z wrogiem walczyć, ale z przyjacielem,
W swoje kleszcze czasy pochwyciły chłopa,
Wszak tutaj i teraz wszystko jest na opak.

Pan losy wyszywa, jak przedwieczna haftka,
Dla jednego szklanka, drugiego karafka,
Trzeciemu przypadną przywilejów krocie,
By czwarty zasługi złożył na szafocie.
A tłum się przygląda, być może zmieszany
I nie wie czy milczeć, czy otwierać rany,
Ale jednak woli wierzyć w zabobony,
Byleby tylko pan był zadowolony.

I z kimże ma walczyć – kiedy nie ma wojen,
Za to w głowie pełno marzeń i urojeń?
Czy czas już naprawdę, aby je uleczyć
I pozbyć się wreszcie śpiących w pochwie mieczy?
Trudno mu uwierzyć, że jednak kurwa mać,
Łatwiej kark pochylić, niż go w walce złamać,
Zatem pozostanie w możnych rozgardiaszu
Brzęczeniem szerszenia na pustym poddaszu.

2015-06-12