foto1
foto1
foto1
foto1
foto1



Lepsza zmiana

Piękna i młoda, modnie ubrana,
Przez większość przecież szumnie wybrana
Wyszła powoli do ludu.

Pełnym uśmiechem dobrobyt wieszczy,
By uwierzyli, że się nareszcie
Otwarła brama do cudów.

Ojcu rzuciła grosik na wódkę,
Drugi dodała na prostytutkę,
Chłopu też coś się należy!

Matka dostała za to na suknie,
Niechże raz chociaż wygląda cudnie
I miarą innych świat mierzy.

Dzieci też chciały chociaż cukierki,
Lub czekoladę dostać do ręki,
Więc powiedziały to ojcu.

Pijany stary, gdy chwiejnie stanął,
Dzieciom oznajmia – co chcą – dostaną
Może już w przyszłym miesiącu.

A panna spłaca za ratą – ratę,
Klęka, więc zatem przed purpuratem,
Rękę z jałmużną wyciąga.

I na jej widok nawet Jehowi
Do nawrócenia stają gotowi,
Wszak bacznie się im przygląda.

Wiele dobrego też w telewizji,
Ta cud kobieta szybko wymyśli,
By oczy nas nie bolały.

Choć młoda bardzo to nam historię
Wreszcie prawdziwą sama opowie,
Skreślając zbędne rozdziały.

Potem do szkoły wpadnie szalona,
Piękna, jak pierwsza lektury strona,
Na uczniach zrobi wrażenie.

Oni przyznają tłumnie jej rację,
Kiedy wydłuży choć ciut wakacje,
Dzwonkom nowe nada brzmienie.

Niestety zimny wschodni wiatr wieje,
Na wskroś przeszywa ją przez odzienie
I marznie, marznie kobieta.

Z zachodu także burzowe chmury,
Niespodziewanie rosną, jak mury
I gromy słychać z daleka.

Także u siebie – we własnym mieście,
Już się zebrały, robiąc podejście
Zastępy biesów i czortów.

Nie wierząc w cuda i obietnice
Na stosie spalić, jak czarownice,
Chcąc ludzie gorszego sortu.

Cóż zatem zrobi? Gdzie pójdzie ona?
Przez ojca, matkę, księdza wielbiona
I przez lud przecież kochana.

Lecz za wysokie szpilki włożyła
I teraz na nich wciąż się potyka,
Tak wygląda lepsza zmiana.

2016-12-16